Wystąpienie w Senacie 13.12.2021

W dniu 13.12.2021r. w ramach panelu „Polska – nasz wielki zbiorowy obowiązek” wysłuchano w senacie wystąpień szeregu związkowców. Wystąpili również nasi przedstawiciele: Wojciech Gajewski, Jerzy Dróżdż i Urszula Łobodzińska. Poniżej link do ich przemówień oraz pełny tekst przemówień.

https://fb.watch/9TdX0BybL0/ 
Przemówienia przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości zaczynają się w 1:11:26 minucie.

WOJCIECH GAJEWSKI

Jako przedstawiciel pracowników sądów zwracam się z prośbą o wysłuchanie naszego głosu, głosu obywateli tego kraju. Ostatnie lata są dla nas wszystkich próbą wytrzymałości tak psychicznej jak i fizycznej, próbą poszukiwania prawdy wśród kłamstw, próbą skierowania oczu władzy na NAS, na zwykłych pracowników, ale co ważniejsze także mieszkańców tego kraju. Wiele związków zawodowych i różnych organizacji próbuje się przebić przez gąszcz dysput o charakterze ustrojowym i politycznym, dysput oderwanych od „chleba dnia powszedniego”, od naszych trosk i zmartwień. Chcemy uwagi skierowanej na nasze problemy i chcemy ich rozwiązania.

Posłowie i senatorowie stanowią też część tej władzy i dlatego my społeczeństwo, pracownicy kierujemy również do Was nasze apele i prośby o pomoc, bo władza wykonawcza nie reaguje, albo wręcz mówi publicznie nieprawdę. Cechą charakterystyczną naszej grupy zawodowej jest to, że pracujemy w tzw. „budżetówce”. Mamy jednakże wrażenie, że wielu polityków zapomniało, jaka jest nasza rola i usytuowanie w systemie. Nie jesteśmy bytem niezależnym, nie jesteśmy bytem, który sobie funkcjonuje samodzielnie w oderwaniu od władzy. Cały system i aparat różnego rodzaju urzędów nie powstał na nasze potrzeby, ale został stworzony przez Państwo, przez organy władzy. Odpowiedź na pytanie dlaczego jest chyba oczywista, ale warto przypomnieć. Sieć urzędów i innych jednostek powstaje, bo to Państwo w umowie społecznej ze swoimi mieszkańcami/obywatelami zobowiązało się do świadczenia im usług, zapewnienia ładu i bezpieczeństwa, do stworzenia sprawnie funkcjonujących ram, które powodują, że czujemy się zjednoczeni, zaopiekowani i mamy wiedzę o tym, gdzie i jak załatwiać swoje sprawy. My w tym systemie WŁADZY jesteśmy jedynie trybikami – ludźmi, którzy wybrali z różnych przyczyn taki rodzaj pracy, czując ku temu powołanie. Bo każdy pracownik w tym kraju jest potrzebny – począwszy od tych co wywożą śmieci, sprzątają nocami ulice, poprzez zapewniającą spokój Policję, przedszkolanki, nauczycieli, ochronę zdrowia, aż po pracowników sądów. Ci ostatni zresztą w odróżnieniu od pozostałych, są pracownikami „TRZECIEJ WŁADZY” w Państwie. I o tym się zapomina – zapomina się, że Państwo bez tej kadry i rzeszy pracowników zwyczajnie nie będzie mogło świadczyć swoich zobowiązań wobec obywateli Rzeczypospolitej Polskiej. Bez nas sądy nie istnieją i nie zmieni tego żadna reforma, która zapomina o ludziach, o pracownikach.

Brak rozwiązań zmierzających do zmiany systemu – realnych, niezbędnych i mądrych reform, likwidujących problemy jakie trawią nasze środowisko, za które odpowiedzialni są rządzący, uderza bezpośrednio lub pośrednio w każdego obywatela.

Prawem każdego obywatela jest rozpoznanie jego sprawy przez wolny niezawisły sąd bez zbędnej zwłoki, natomiast na chwilę obecną jest to niemożliwe.

Niezadowolenie obywateli Polski widzimy na co dzień i jesteśmy wobec tego bezsilni, bo jesteśmy tylko jednym z trybów niewydolnego systemu. Najczęściej to my jesteśmy na pierwszej „linii frontu” i przyjmujemy wszelkie niepochlebne opinie na temat funkcjonowania systemu, którego jesteśmy TYLKO częścią i na jego funkcjonowanie – mimo szczerych chęci – nie mamy realnego wpływu, ograniczeni skostniałymi, nieżyciowymi i nieelastycznymi procedurami. To do nas – urzędników sądowych niezadowolone strony zgłaszają wszelkie swoje pretensje, co oczywiście nie wpływa pozytywnie na atmosferę, w jakiej wykonujemy swoje obowiązki.

W 2021 r. tama naszych serc i powołania pękła pod naporem niewłaściwego systemu zarządzania i organizacji pracy, a także niskich zarobków. Władza jednakże nie znajduje czasu i chęci na podjęcie rzeczowych rozmów z przedstawicielami pracowników, rozmów z tymi, którzy wiedzą jakie zmiany są potrzebne, żeby sądy były dla obywateli sprawne i skuteczne, ale także jakie zmiany są konieczne, żebyśmy czuli się jako pracownicy służący temu społeczeństwu godnie wynagradzani i żebyśmy pracowali w godnych warunkach. A dziś niestety tak nie jest. To dlatego w tym roku tak wiele grup zawodowych wyszło na ulicę okazując swoje niezadowolenie, głos ten jednakże nie został usłyszany przez władzę wykonawczą, został zlekceważony, a nawet władza ta twierdzi, że postulaty dotyczące praw pracowniczych są polityczne (!). To niedopuszczalne, złe i karygodne, zwłaszcza kiedy władza ta publicznie kłamie, co łatwo pokazać i udowodnić. Niepokojące jest również to, że o ile do niedawna przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości tłumaczyli, że to sędziowie stoją na przeszkodzie do koniecznej reformy i to organy Unii Europejskiej łamią prawo polskie, o tyle dziś łatwo zauważyć, że Ministerstwu Sprawiedliwości przeszkadza także prawo pracy, przeszkadzają związki zawodowe, przeszkadzają postulaty pracowników, dotyczące praw pracowniczych: prawa do godnej pracy i godnej płacy. Funkcjonariusze Ministerstwa Sprawiedliwości twierdzą, że to POSTULATY POLITYCZNE! To nikt inny jak Minister Sprawiedliwości pozbawił nagrody pracowników sądów za wykorzystanie dnia urlopu na żądanie, czy za odebranie wolnego z powodu oddania w punkcie honorowego krwiodawstwa krwi, która przecież jest przeznaczona na ratowanie życia. Jest to bezcenny dar życia, którego się nie kupi, a który życie ratuje. Czy tak powinien zachowywać się Minister Sprawiedliwości ?

Protesty, które w normalnym Państwie powinny sprowokować poważne rozmowy przedstawicieli władzy wykonawczej z przedstawicielami świata pracowników, zostały zignorowane i to dlatego, po wielu miesiącach próśb o spotkanie, po wielu miesiącach protestów na ulicach i przed budynkami sądów, od września protestujemy w formule „czerwonego miasteczka”. Jest grudzień, a my mieszkamy i bytujemy w namiotach, żeby pokazać społeczeństwu dlaczego sądy nie działają sprawie, dlaczego boimy się o bezpieczeństwo w pracy i dlaczego tak długo obywatele czekają na rozpoznanie ich spraw. Ale i to nie powoduje po stronie władzy wykonawczej chęci podjęcia rzetelnego dialogu społecznego. Powiedzmy sobie wprost – w obliczu protestów, których efektem powinno być podjęcie dialogu, władza jedynie rozpoczęła swój przekaz całkowicie odwrotny, upolityczniając prawa pracownicze i posługując się kłamstwami. Będziemy jednakże protestować nadal, bo nie wolno pozwolić na taki brak poszanowania godności pracowników, ale i obywateli tego kraju.

Dziś jestem tu w imieniu tysięcy pracowników sądów, którzy każdego tygodnia wychodzą na ulice miast i miasteczek protestując, pracowników którzy z poświęceniem mieszkają w centrum Warszawy pod budynkiem Ministerstwa Sprawiedliwości w namiotach. To symboliczne, że nasze namioty stoją w tym miejscu – przy Placu Na Rozdrożu – nasze prawa pracownicze, problemy Wymiaru Sprawiedliwości, są obecnie „na rozdrożu”. Dlatego jesteśmy na ulicach miast, protestujemy mimo zimy w czerwonym miasteczku, a dziś apelujemy i wnosimy o podjęcie działań, które są możliwe z Państwa strony, aby uczynić dialog społeczny realnym, aby doprowadzić do rzetelnych rozmów o koniecznych i zgodnych z prawem reform, aby doprowadzić do podwyższenia wynagrodzeń pracowników sądów o postulowane 12%, które w obliczu najwyższej i niespotykanej od 20 lat inflacji, zaledwie utrzymają nasze realne pensje na poziomie dotychczasowym. Jesteśmy odpowiedzialni i nie żądamy cudów – to jednak wartość minimalna, żeby chociaż zatrzymać się w punkcie, w którym jesteśmy i pozwolić nam przetrwać czas, do chwili odrodzenia się dialogu społecznego, do czasu podjęcia koniecznych i właściwych reform.

Kończąc chciałbym podziękować w imieniu wielu tysięcy pracowników budżetówki za zaangażowanie i zauważenie problemu, za otwartość na wysłuchanie – tym którzy to uczynili i dzisiaj tu są. To, co z tą wiedzą uczynicie, pozostawiamy Waszym sumieniom. Zawsze jednak będziemy jako świat pracowników czujni i nieprzejednani. Każda władza, która świat pracy zlekceważy, prędzej czy później zostanie rozliczona. Wyrażamy nadzieję, że nigdy nie spotkamy się w miejscu, w którym oddzieli nas barykada, to jednak leży tak w Waszych rękach, jak i dalekiej przyszłości.

Nasz protest nieprzerwanie od lipca bieżącego roku TRWA, dlatego chciałbym w imieniu pracowników sądów zaprosić tych z Państwa, którzy uznają, że warto – do odwiedzin w nadchodzącą Wigilię Bożego Narodzenia – TAK, Święta również spędzimy w namiotach na Placu – nomen omen – Na Rozdrożu.

 

JERZY DRÓŻDŻ

Z uwagi na określone ramy czasowe, chcę jedynie zasygnalizować występujące palące problemy w pracy kuratorów sądowych.

Na wstępie chcę podkreślić, iż warunki pracy kuratorów sądowych są lustrzanym odbiciem warunków pracy w sądownictwie. Wdrażane nowelizacje ustaw i rozporządzeń nie rozwiązują narastających bolączek, pogłębiającej się biurokratyzacji i błędów w zarządzaniu.

Kolejne działania podejmowane przez ministerstwo tylko pogłębiają istniejące problemy. Wprowadzane zmiany administracyjne są doraźne i oderwane od całości systemu, często mają charakter nieprzemyślany. Pozostają w jawnej opozycji do stosowanych systemów zarządzania jakością i bezpieczeństwem pracy.

Mogę się wręcz pokusić o stwierdzenie, iż metody zarządzania jakością pracy stosowane w gospodarce rynkowej , w korporacjach, obowiązujące na całym świecie od ubiegłego wieku, w ministerstwie sprawiedliwości są pojęciami abstrakcyjnymi i nie zapewniają realizacji minimalnych standardów gwarantowanych wszelkim kategoriom pracowników przez przepisy prawa pracy.

MOZ AD REM kuratorów sądowych od początku swojego istnienia, zauważa te problemy i w każdy możliwy sposób stara się zwracać na nie uwagę zarówno po stronie Ministerstwa Sprawiedliwości jaki i wśród samych pracowników.

Jedną z pierwszych inicjatyw związku zawodowego kuratorów sądowych było wypracowanie wspólnie z Krajową Radą Kuratorów , wzorcowej oceny ryzyka zawodowego.

Pomimo jej akceptacji przez MS i skierowanej rekomendacji, nadal brak jest w ogromnej części sądów prawidłowo przeprowadzonych ocen ryzyka zawodowego, uwzględniających istotne zagrożenia w pracy. Warto nadmienić, że jest to podstawowy obowiązek pracodawcy, na każdym stanowisku pracy. W dalszym ciągu problemy z właściwą oceną ryzyka zawodowego powodowane są już na etapie nieprawidłowego opisania stanowiska pracy kuratorów, ograniczającego się jedynie do pracy biurowej. Oceny ryzyka zawodowego całkowicie pomijają fakt wykonywania pracy w przeważającym zakresie w terenie. Brak jest zaopatrzenia kuratorów w odpowiednią odzież roboczą i środki ochrony indywidualnej, mimo prawnego zakazu dopuszczenia pracownika do świadczenia pracy w takiej sytuacji.

Całkowicie ignorowane są zagrożenia psychiczne (stres , mobbing) w pracy kuratorów. Kwestia ta spotyka się z całkowitym niezrozumieniem ze strony prezesów sądów czy wręcz bagatelizowaniem problemu.

Całkowicie przemilczany jest fakt używania przez kuratorów samochodów prywatnych do celów służbowych oraz ponoszenie z tym związanych kosztów pracy. Warto zaznaczyć, że nie ma podstaw prawnych do ponoszenia przez kuratorów kosztów z tym związanych, ponieważ istotą stosunku pracy jest ponoszenie przez pracodawcę ryzyka finansowego, organizacyjnego i zapewnienie narzędzi niezbędnych do wykonywania pracy. Kuratorzy w tym zakresie funkcjonują poza granicami prawa pracy i w sposób niedopuszczalny obciążani są kosztami, którymi z mocy prawa i charakteru stosunku prawnego łączącego strony powinien być obciążony pracodawca. Jest to chyba jedyna grupa zawodowa, która pracuje na własnym sprzęcie i ponosi koszty jego napraw i konserwacji w sytuacji w której liczne orzecznictwo Sądu Najwyższego uznaje taką sytuację jako niedopuszczalną i sprzeczną z istotą stosunku pracy.

Używanie prywatnych samochodów do celów służbowych przez kuratorów, nie wynika z ich wygody, a jest wręcz wymuszone na kuratorach obiektywną koniecznością realizacji powierzonych zadań ,szczególnie w terenach wielskich.

Okoliczność ta jest celowo pomijana w ocenach ryzyka , a kuratorom odmawia się kierowania na stosowne badania okresowe uwzględniające ten czynnik.

Przyjęty system organizacji pracy, jednostronne nakładanie na kuratorów kolejnych obowiązków i zadań mocą przepisów powszechnie obwiązujących, w zupełnym oderwaniu od czasu niezbędnego na ich wykonie, skutkuje naruszaniem norm kodeksu pracy w zakresie przekraczania pensum dobowego i tygodniowego czasu pracy, prawa do nieprzerwanego odpoczynku dobowego i tygodniowego. Na kuratorów nadkłada się obowiązek pracy w dni wolne i święta, np. udziału w kontaktach rodziców z dzieckiem a odmawia się im jednocześnie, zgodnie z kodeksem pracy, odebrania dnia wolnego.

Związek zawodowy sygnalizował wielokrotnie wskazane wyżej problemy ministerstwu sprawiedliwości, jednak nie doczekał się rzetelnej odpowiedzi w odniesieniu do wskazanych problemów. Wynika to najwyraźniej z faktu, że obecny, wadliwy model, jest modelem systemowo akceptowanym przez Ministra Sprawiedliwości.

O zasadności stawianych zarzutów świadczą opracowania jak np. przez instytut wymiaru sprawiedliwości. Z przykrością jednak należy stwierdzić, iż wszystkie te opracowania nie znajdują odbicia w regulacjach systemowych .

Całokształtu panującej sytuacji dopełnia występujący w pracy kuratorów mobbing organizacyjny oraz indywidualny jakiemu poddawani są kuratorzy. W ostatnich latach doszło do centralnego sterowania przydziałem etatów. Istnieją w Polsce okręgi w których w przeciągu 3 lat ubyło nawet 16 etatów. Nie uległa jednocześnie pomniejszeniu ilość zadań wykonywanych w tych okręgach. Jest to jaskrawy przykład mobbingu organizacyjnego. Także i ten problem bagatelizuje lub wręcz ignoruje Ministerstwo, które ogranicza się jedynie do medialnych deklaracji nie popartymi żadnymi konkretnymi działaniami. Wszelkie zgłoszenia mobbingu w zawodzie kuratora są dławione w zarodku a osoby zgłaszające poddawane są dalszej agresji. Brak jest w sądach opracowanych i uzgodnionych ze związkami zawodowymi polityk antymobbingowych.

Aktualny RAPORT Centralnego Instytutu Ochrony Pracy Nr 389/PZ/2001/NE z dnia 08. listopada 2021r. potwierdza podnoszone powyżej nieprawidłowości a dodatkowo wskazuje za w pełni zasadny postulat włączenia zawodu kuratora sądowego do wykazu prac o szczególnym charakterze zgodnie z treścią przepisu art. 3 ust . 3 Ustawy z dnia 19 grudnia 2008r. O emeryturach pomostowych. Dz. U. 2008 Nr 237 poz. 1656

Praca o szczególnym charakterze to praca wymagająca szczególnej odpowiedzialności oraz szczególnej sprawności psychofizycznej, której możliwość należytego wykonywania w sposób niezagrażający bezpieczeństwu publicznemu, w tym zdrowiu lub życiu innych osób, zmniejsza się przed osiągnięciem wieku emerytalnego na skutek pogorszenia sprawności psychofizycznej, związanego z procesem starzenia się;

Ostatnią kwestią jest proponowany przez MS projekt zmian do ustawy o kuratorach sądowych.

Trzeba z naciskiem podkreślić, iż konieczność nowelizacji obowiązującej ustawy nasze środowisko zgłasza od wielu lat. Ustawa uchwalona 20 lat temu wymaga dostosowania do obecnych realiów.

Nasze środowisko kilkakrotnie wychodziło naprzeciw tym działaniom kierując do ministerstwa projekty koniecznych zmian. Ostatnia taka inicjatywa została skierowana w marcu br.

MOZ AD REM Kuratorów sądowych skierował do ministerstwa swój autorski projekt zmian do ustawy , który co trzeba podkreślić był spójny z propozycjami przedstawionymi przez Krajową Radę Kuratorów.

Z przykrością należy stwierdzić, iż nasza praca została zignorowana i proponowane zmiany nie rozwiązują podnoszonych problemów, a dodatkowo cofają kuratelę sądową o dwie dekady.

Ogłoszony Projekt zmiany ustawy likwiduje już i tak okrojoną autonomię w zakresie samorządu kuratorskiego, rozszerzając uprawnienia Ministra Sprawiedliwości, ograniczając dochodzenie swoich praw w zakresie warunków pracy. I co ważne rozszerza, bez właściwego uzasadnienia, krąg podmiotów dotychczas nieuprawnionych w zakresie wglądu w dane wrażliwe, które przetwarzają kuratorzy sądowi. Najistotniejszym jest jednak fakt, że w żadnym zakresie nie rozwiązuje palących kuratelę sądową problemów, w szczególności w żadnym wypadku nie eliminuje problemu systemowego naruszania praw pracowników wynikających z przepisów prawa pracy.

Przedstawiona nowelizacja nie będzie służyła ani kuratorom ani przede wszystkim społeczeństwu.

 

URSZULA ŁOBODZIŃSKA

Przyszłam tutaj po to, żeby wytłumaczyć państwu kim są asystenci sędziów. Jesteśmy najbardziej niewidoczną grupą zawodową w wymiarze sprawiedliwości. Nikt praktycznie o nas nie wie. Proszę się nie przejmować. Ja też na studiach nie wiedziałam kim są asystenci sędziów i nie wiedziałam nawet, że taka grupa zawodowa istnieje. Lubię o sobie mówić, że jestem takim autorem, taką autorką widmo. Nikt mnie nie widzi. Pracuję tylko i wyłącznie z sędzią, z sędziami i sporządzam dla nich projekty decyzji. Żeby zostać asystentem sędziego trzeba oczywiście ukończyć studia wyższe prawnicze i później wygrać konkurs, najczęściej trzy etapowy. Co robią tacy asystenci sędziów. Asystenci są zazwyczaj przydzieleni do konkretnych sędziów i piszą dla nich wszystko. Piszą wyroki, uzasadnienia, zarządzenia. Często zanim w ogóle sprawa trafi do sędziego trafia najpierw do asystenta sędziego. Asystent ją czyta, analizuje i sugeruje sędziemu co z tym zrobić. Żeby zobrazować co robimy, czasem są takie zarządzenia formalne i ostatnio kolega przerobił stertę zarządzeń formalnych, które muszą być wykonane, żeby sprawa poszła dalej to samo podpisywanie tych zarządzeń zajęło sędziemu cztery godziny. Dlatego w ostatniej nowelizacji asystenci sędziego dostali możliwość pewnych samodzielnych prac w postępowaniu cywilnym i samodzielnie przygotowują sprawę, sprawdzają czy sprawa nie ma braków formalnych i mogą już samodzielnie wzywać stronę do uzupełnienia braków formalnych lub opłat sądowych. Obok sędziów i referendarzy sądowych jesteśmy w pionie orzeczniczym w sądownictwie i robimy praktycznie te same czynności co oni, ale nie chodzimy na sale rozpraw. Czyli my nie sądzimy, ale przygotowujemy projekty wszystkiego co robią sędziowie, czyli postanowień, wyroków i uzasadnień. Często jest tak, że asystenci sędziów rozpoznają zażalenia na postanowienia referendarzy, chociaż to referendarze są wyżej w hierarchii orzeczniczej w sądownictwie.  W przeciwieństwie jednak do sędziów i referendarzy asystenci nie mają mnożnikowego wynagrodzenia. Nasze wynagrodzenie nie zależy od średniej krajowej. Nasze wynagrodzenie jest regulowane ściśle rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości i jest bardzo rzadko zmieniane. Dla przykładu, kiedy w 2019 roku podwyżki dostały wszystkie grupy zawodowe w sądownictwie, o nas, o asystentach sędziów zapomniano. Zapomniano zmienić tego rozporządzenia i dopiero po wielomiesięcznej walce związku zawodowego i przypominaniu się, że żeby asystenci sędziów mogli w ogóle dostać te podwyżki to należy zmienić rozporządzenie. Nie można znaleźć żadnej logiki w tym, jak to rozporządzenie jest zmieniane i od czego zależy czas zmieniania tego rozporządzenia. Jako związek zawodowy chcielibyśmy, żeby nasze wynagrodzenie, tak jak wynagrodzenie sędziów i referendarzy zależało od średniej krajowej. Z tego powodu mało jest chętnych na stanowiska asystentów sędziów. Jest jeszcze inny powód. To brak możliwości awansu zawodowego i rozwoju. Do tej pory było tak, że po pięciu latach stażu asystenckiego można było zdawać egzamin na sędziego. Było to logiczne z tego powodu, że wszystkie te czynności, które wykonują sędziowie, wykonują również asystenci. Jesteśmy bardzo dobrze wykwalifikowaną i doświadczoną kadrą. W ostatniej ustawie zabrano nam tą możliwość. Teraz, po czterech latach, możemy za własne pieniądze zdawać egzamin radcowski lub adwokacki. Wykwalifikowani asystenci, którzy mają doświadczenie w pracy w sądzie, odchodzą do sektora prywatnego. Znaleziono dla nas rozwiązanie w ten sposób, że możemy zdać egzamin na aplikację uzupełniającą, która odbywa się w Krakowie. Polega to na tym, ze pracujemy w pełnym wymiarze czasu pracy, a na weekendy jeździmy do Krakowa odbywając aplikację uzupełniającą. Po dziesięciu latach pracy jako asystent sędziego można wprawdzie zostać starszym asystentem sędziego, ale nie wiąże się to z żadną podwyżką uposażenia. Po prostu dostaje się więcej obowiązków i dłuższy napis na pieczątce. Kiedy zostaje się starszym asystentem sędziego i przychodzi się do Prezesa Sądu po podwyżkę, to można jedynie usłyszeć, że nie ma na to środków. Nie chodzi tu tylko o własne wynagrodzenie czy chęć rozwoju, ponieważ widzimy na co dzień ogrom spraw, jakie wpływają do sądów. Do sądów w całej Polsce wpływa około 15 mln spraw rocznie. Są to sprawy od wykroczeń, od źle zaparkowanych samochodów, przez sprawy o rozwód, opiekę nad dziećmi, o wpis do rejestru, po gwałty i zabójstwa. Bardzo chcemy zajmować się tymi sprawami. Chcemy w sposób jak najbardziej profesjonalny zająć się ofiarami przestępstw, zająć się dziećmi, których rodzice się rozwodzą. Chcemy pomagać naszym współobywatelom w największych dramatach jakie spotykają ich w życiu. Niestety jest nas za mało. Sędziów jest około 10 tys., a asystentów sędziów tylko około 4 tys. W innych krajach europejskich sędzia ma przynajmniej jednego asystenta, a często nawet dwóch lub trzech. W Wielkiej Brytanii w sądach wyższych instancji asystenci mają własnych asystentów. Praca jednej osoby z kilkoma sędziami nigdy nie wytworzy zespołu. Współpraca asystent i sędzia pozwala wyjść z półrocznych zaległości w miesiąc i pozwala zrealizować na bieżąco nowy wpływ. Dlatego w trosce o jakość polskiego sądownictwa domagamy się zwiększenia etatów asystenckich tak, by ciągle rosnące zaległości w sądach mogły zostać opanowane, żebyśmy mogli wyjść z tych zaległości, i żeby nasi współobywatele mogli doczekać się wreszcie wyroku, czy postanowienia kończącego postępowanie w sprawie. Praca w sądzie to praca zespołowa. Od sędziów, przez asystentów, protokolantów i sekretarzy po specjalistów, asystentów sędziów i kuratorów. Jesteśmy w tym proteście wszyscy razem, bo wiemy, że bez nas, i bez ani jednej z tych grup sądy nie istnieją. Od lipca w sądach w całej Polsce pracownicy poświęcają 15 minut przerwy wychodzą przed sąd, żeby protestować. Nasze protesty wyglądają w ten sposób, ponieważ odebrano nam prawo do strajku. Jesteśmy tak ważni dla funkcjonowania państwa, że nie możemy przestać pracować, a jednocześnie nie jesteśmy tak ważni, żebyśmy byli godnie wynagradzani. Nie chodzi tylko o finanse. Chodzi tez o organizację pracy, o mobbing organizacyjny, ale też o mobbing indywidualny. Pracy jest tak dużo, ze to wpływa na atmosferę pracy. Są to poważne sprawy, w tym morderstwa. My nie mamy wsparcia psychologicznego. Jeśli ktoś z nas zmaga się z depresją musi pójść za własne pieniądze na terapię lub do psychiatry, co też jest bardzo niedobrze widziane. Bo przecież jak ktoś pracujący w sądzie może chodzić na terapię, do psychologa lub psychiatry? 10 września zorganizowaliśmy marsz pracowników sądów i prokuratur. Wzięło w nim udział kilka tysięcy ludzi. Zablokowaliśmy Warszawę na wiele godzin. Rządzący nadal milczeli. Od 30 września jesteśmy w  miasteczku, śpimy tam, mieszkamy, jesteśmy przez płot z Ministerstwem Sprawiedliwości, a po drugiej stronie ulicy od Kancelarii Premiera. Niestety ani Minister Sprawiedliwości, ani Pan Premier nie pofatygowali się do nas. Dlatego z tego miejsca chciałabym zaprosić ich w wigilię 24 grudnia o godzinie 14:00. Może święta coś zmienią i będziemy mogli w końcu porozmawiać.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

4 × jeden =