Skarga nadzwyczajna, a działalność sądów powszechnych.

Skarga nadzwyczajna, a działalność sądów powszechnych.

Czym jest skarga nadzwyczajna i kiedy można ją złożyć?

Skarga nadzwyczajna została wprowadzona Ustawą o Sądzie Najwyższym z dnia 8 grudnia 2017r., a weszła w życie w dniu 3 kwietnia 2018r. Mówiąc w skrócie pozwala ona na odwołanie się od prawomocnych wyroków sądowych zapadłych w sądach powszechnych i wojskowych. Skargę można złożyć w ciągu pięciu lat od uprawomocnienia się wyroku. Ponadto w okresie 3 lat od dnia wejścia w życie Ustawy o Sądzie Najwyższym skarga nadzwyczajna może być wniesiona od prawomocnych orzeczeń kończących postępowanie w sprawach, które uprawomocniły się po dniu 17 października 1997 r., a przed 3 kwietnia 2018r. W minionym tygodniu Parlament, na wniosek Prezydenta zaczął procedować przedłużenie terminu wniesienia skargi za okres 1997-2018 o kolejne dwa lata. Projekt przedłużenia terminu składania skargi nadzwyczajnej wobec starych wyroków cieszy się poparciem praktycznie każdej strony sceny politycznej. Wnioskował o to Prezydent. Sejm w trzech czytaniach przyjął projekt prezydencki. Senat jeszcze się sprawą nie zajął, ale wyszedł z podobną inicjatywą w lutym tego roku. Minister Sprawiedliwości i Sąd Najwyższy zaopiniowali pozytywnie przedłużenie terminu do wnoszenia skargi.

Po co wprowadzono skargę nadzwyczajną?

Skargę wprowadzono, żeby móc zmienić prawomocne wyroki sądów wtedy kiedy nie ma już innej możliwości zaskarżenia orzeczenia w drodze zwyczajnych albo nadzwyczajnych środków zaskarżenia. Na uwagę zasługuje to, że do tej pory w polskim systemie prawa w drodze nadzwyczajnych środków zaskarżenia można było zarzucać tylko rażące naruszenia prawa. Sądy rozpoznające kasacje były tzw. sądami prawa. Tylko sądy powszechne mogły oceniać fakty w dwóch instancjach. Ustawa o skardze nadzwyczajnej spowodowała wyłom w systemie, wprowadzając możliwość oceny faktów przez sąd rozpoznający nadzwyczajny środek zaskarżenia. Podstawą skargi może być bowiem oczywista sprzeczność istotnych ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego. Jest to w istocie element stworzenia wąskiej „trzeciej instancji sądowej”. Dla przykładu w dniu 24 lutego pan Minister Michał Wójcik omawiał sprawę osoby, która w 2006r. pożyczyła 500 zł, a dzisiaj ma do spłacenia 112 tys. zł. Jawnie niesprawiedliwie? Oczywiście, że tak. Tylko, że wyrok był sprawiedliwy, bo był wydany zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami prawa materialnego i procesowego. Dodać trzeba, że przepisy prawa uchwalają Sejm i Senat. Sądy nie tworzą prawa (nie uchwalają prawa i nie mogą go zmieniać). Muszą opierać się na obowiązujących przepisach. Wskazany przykład umowy był niesprawiedliwy w odczuciu społecznym, ale zgodny z obowiązującym prawem. Ta osoba pożyczyła 500 zł z odsetkami za każdy dzień zwłoki w kwocie 20 zł. Gdyby ta osoba nie podpisała niekorzystnej umowy to nic by się nie stało. Gdyby ta osoba spłaciła 500 zł w terminie to sprawy by nie było. Wierzyciel poszedł do sądu z umową i dostał nakaz zapłaty. Takie jest prawo. Wydaje się to społecznie niesprawiedliwe, ale czy sprawiedliwe jest niespłacanie swoich długów? Czy ludzie nie wiedzą co podpisują? To już kwestie, które należy zostawić do oceny sądom, Sądowi Najwyższemu i politykom.

Jakie jest zainteresowanie skargą nadzwyczajną?

Wniesienie skargi nie jest łatwe. Nie można tego zrobić samodzielnie. Skargę nadzwyczajną można wnieść tylko za pośrednictwem Rzecznika Praw Obywatelskich lub za pośrednictwem Prokuratora Generalnego. Organy te wnoszą skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego w imieniu obywatela tylko wtedy kiedy uznają one, że faktycznie doszło do rażącego naruszenia dobra obywatela i wyrok sądu jest niesprawiedliwy oraz wyczerpano inne środki odwoławcze. W praktyce skargę nadzwyczajną wnosi się niezwykle rzadko. W ciągu ostatnich lat do RPO i Prokuratora Generalnego wpłynęło ponad 16 tys. próśb o zastosowanie skargi nadzwyczajnej. 8,5 tys. wniosków zostało rozpatrzonych, 7,5 tys. czeka jeszcze na rozpatrzenie. Z tych 8,5 tys. po rozpatrzeniu do Sądu Najwyższego skierowano 298 skarg. Sąd Najwyższy rozpatrzył 224 z nich. Do Sądu Najwyższego trafia więc 3,5% skarg wnoszonych przez obywateli. Pozostałe na etapie rozpatrywania ich przez RPO i Prokuratora Generalnego uznawane są za bezzasadne. Czyli przeciętnie do Sądu Najwyższego wnosi się 100 skarg nadzwyczajnych rocznie. Nie udało mi się znaleźć danych ile z tych skarg zostało przez Sąd Najwyższy odrzuconych, ile zostało skierowanych do ponownego rozpatrzenia przez sądy powszechne, a ile zostało rozpatrzonych na korzyść poszkodowanego obywatela. Zastanawiające jest też czy okres ostatnich trzech lat nie wystarczył, żeby wnieść skargi nadzwyczajne we wszystkich starych sprawach? Ile jeszcze razy ten okres będzie przedłużany?

Jak skarga nadzwyczajna odbija się na działalności sądów?

Meritum tego artykułu dotyczy zagadnienia w jaki sposób skarga nadzwyczajna wpływa na działalność sądów? Jakie są koszty dla sądownictwa, a co za tym idzie dla przeciętnego obywatela? W Sprawozdaniu Komisji Ustawodawczej oraz Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji z dnia 18.02.2021r. koszty finansowe przedłużenia terminu składania skargi nadzwyczajnej określone są jako 0 (słownie zero)! Zakończone sprawy sądowe przechowywane są w archiwach sądowych przez określony czas. W zależności od rodzaju sprawy od trzech do pięćdziesięciu lat. Zdecydowana większość akt jest przechowywana lat dziesięć. Po wprowadzeniu skargi nadzwyczajnej wstrzymano możliwość brakowania (niszczenia) akt sądowych po upływie okresu ich przechowywania. Chodzi o to, że nigdy nie wiadomo czy do jakiejś dawno już zakończonej sprawy nie wpłynie skarga nadzwyczajna. Trzymać więc trzeba absolutnie wszystko. Zamiast niszczyć dokumentację po przeciętnie 10 latach będzie można to zrobić dopiero po 15 latach. Od trzech lat w sądach wstrzymane jest niszczenie i będzie wstrzymane przez kolejne dwa lata. W Polsce jest 377 sądów. Archiwa najmniejszych mają około 1000 metrów bieżących akt (akta bieżą, czyli są poukładane jak książki na regale, jedne przy drugich). Największe międzyzakładowe archiwa sądowe mają nawet ponad 20 000 metrów bieżących akt. Przeciętny sąd rejonowy przechowuje około 5000 metrów bieżących akt. Zakładając przeciętną ilość dokumentacji w każdym archiwum sądowym na 5000 metrów bieżących wychodzi 1 885 000 metrów bieżących w skali kraju. Zaznaczam, że są to wyliczenia szacunkowe. Dodatkowo w szacunkach tych ująłem jedynie archiwa zakładowe, do których nie wlicza się archiwów ksiąg wieczystych. 1885 000 metrów bieżących to ponad połowa obwodu Polski wyłożona aktami sądowymi. Albo inaczej odległość jak z Moskwy do Berlina. Dodać trzeba, że do sądów w Polsce co roku wpływa ok. 14-16 mln spraw. Zazwyczaj zakłada się dla nich osobne akta, które po zakończeniu należy przechowywać. Czyli zablokowanie niszczenia dokumentacji przez 5 lat daje nam w skali kraju około 75 mln dodatkowych akt, które należy gdzieś przechowywać.

Brak możliwości niszczenia akt, których okres przechowywania już minął powoduje, że archiwa sądowe są przeładowane. Pojawiają się więc cztery możliwe scenariusze. Niektóre mogą współistnieć.

1. Sądy kupują lub wynajmują dodatkowe hale magazynowe z regałami.

2. Inne pomieszczenia sądu są wydzielane i adaptowane na archiwa, choć w wielu sądach nie ma obecnie miejsca, aby pomieścić napływające sprawy obywateli.

3. Akta upychane są w miejscach do tego nieprzeznaczonych i nieprzystosowanych np: na strychu, w wilgotnych piwnicach, po kątach na ziemi. Jest to niezgodne z przepisami archiwalnymi, przeciwpożarowymi, a czasem również RODO i budowlanymi.

4. Archiwiści nie mając już miejsca na kolejne, świeże roczniki dokumentacji odmawiają przyjmowania ich z sekretariatów. Dokumentacja pozostaje więc w i tak już przepełnionych aktami sekretariatach.

Pojawia się więc przeładowanie aktami sekretariatów sądowych i archiwów. Dochodzi do tarć na linii sekretariaty – archiwiści. Zwiększa to stres, możliwość poruszania się w sekretariacie i archiwach. Im więcej akt tym więcej czasu należy poświęcić na odnalezienie tych właściwych, potrzebnych właśnie do sprawy lub odpisu wyroku. Może to wydłużać przewód sądowy w wielu bieżących sprawach. Z powodu znacznie większej ilości dokumentacji pojawia się potrzeba zatrudnienia dodatkowych archiwistów (powinien przypadać jeden na 1000 mb akt). Koszt przechowania 1 mb akt wynosi w skali roku od 50-100 zł. Koszty wynajmu lub zakupu hal, wyposażenia ich w regały, wentylację i ogrzewanie są jeszcze wyższe. Koszty dla sądów, w skali kraju są więc ogromne. Czym jednak są koszty sądów? To koszty, które ponosi każdy uczciwy obywatel płacący podatki. Pojawia się więc pytanie czy koszty społeczne skargi nadzwyczajnej nie są zbyt duże w porównaniu z korzyściami jakie odniosą nieliczne jednostki? Czy koszty składowania 75 milionów akt są uzasadnione ponownym rozpatrywaniem przez Sąd Najwyższy kilkuset zakończonych już prawomocnie spraw?

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 × five =